piątek, 28 lipca 2017

dom

Wracam do domu, dom to tam gdzie jesteś ty...
Znacie tę melodię? Uwielbiam. A słuchając zastanawiam się czym dla mnie jest dom. I wiecie co mi z moich rozważań wyszło? To samo co autorowi powyższego cytatu. Dom jest wszędzie gdzie serce bije właściwym rytmem. Dom jest tam gdzie jest ten, któremu przysięgałam miłość wierność i uczciwość małżeńską, gdzie są moje rozkrzyczane dzieci. Wreszcie dom jest tam gdzie moja dusza czuje spokój. A duszę mam raczej niespokojną. Dygocze czasem jak szalona, to z nerwów, to z zimna, to ze szczęścia, albo z podniecenia przed nieznanym nowym. Lecz to tylko moja koncepcja domu, w której mury ze śnieżnobiałą elewacją i ogródek z dywanem kwiatów nie stanowi kwintesencji pojęcia. Aczkolwiek nie zaprzeczam, że powrót do własnej pościeli i pokoju w którym uśmiechamy się do siebie z drewnianych ramek, to niezastąpione niczym poczucie, że ma się na tym niepewnym świecie swoją ostoję. Tak właśnie to widzę i tak czuję. Może czujesz inaczej. Z pewnością tak jest. To dobrze, ważne by każdy z nas czuł się w swoim domu, jakkolwiek go definiuje, bezpiecznie i jak u siebie. Na przykład nasz synek, czwartego dnia urlopowania bardzo zatęsknił za domem. Tak nagle i tak po prostu. Więc tłumaczę, że przecież jesteśmy razem i to jest najważniejsze. W odpowiedzi usłyszałam tylko wiem, ale... mama przypomnij mi jaką mam teraz pościel. No właśnie, tym ale była pościel w minionki, własne łóżko i ten niezmienny krajobraz wokół, którego topografię dzieci znają na pamięć.
... to takie proste, tylko tam chce teraz być.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz